Polityka 
 
Presja demokracji
pro Bono Bo
Patrząc na współczesną scenę polityczną współczesnego świata kultury zachodniej (do której ciągle jeszcze należymy) trudno nie oprzeć się wrażeniu, że najwyższą wartością jest obecnie – demokracja.

Jeśli wybory miałyby cokolwiek zmienić – już dawno byłyby zakazane” – powiedział kiedyś ktoś mądry, i sporo w tym racji, bo każda władza, jeśli tyko może, to stara się zachować przy władzy. Określenie „jeśli tylko może” nie oznacza możliwości prawnych, czy formalnych, ale możliwości praktyczne. Jeśli ktoś zachowuje się w sposób jaki są w sanie zaakceptować poddani, to nie jest istotne czy to jest zgodne z prawem. Jest akceptowane – i tylko o to chodzi. Także określenie „zaakceptować” warto tu wyjaśnić, bo nie chodzi tu o kręcenie nosem czy wyrażanie dezaprobaty przy szklance herbaty. Dopiero tłum wymachujący widłami i przerzucający sznury przez latarnię wygląda poważnie, a i to pod warunkiem że jest znacznie liczniejszy od zatrudnionej ochrony.

Ale przecież w demokracji – to lud głosuje. No właśnie. Problemem nie jest to, że każdy może głosować, ale to, że każdy głosuje. Myśląc o demokracji najczęściej zakładamy demokrację ludzi mądrych, światłych i wykształconych – czyli takich za jakich się uważamy i w jakim środowisku staramy się obracać. Innych postrzegamy jako mniejszości, bo i w mniejszości mamy z nimi kontakt, ograniczony do takiego który podtrzymywałby nasze przekonanie o własnej wyższości. I to jest pierwszy problem z demokracją. Może się okazać, że wcale nie jesteśmy w większości. A przecież dobrze być w większości – bo tak jest bezpiecznie. A co sądzi większość? I skąd to wiemy?

Mimo pewnej mody która z tych czy innych względów uznaje nieposiadanie telewizora za objaw przynależności do elity (nie ważne co jest tego przyczyną: posiadanie jedynie słusznego radia, czy spędzanie całego wolnego czasu w Internecie, czy też – w skrajnych wypadkach – poświęcanie zaoszczędzonego w ten sposób czasu na czytanie książek, rozmyślania i rozmowy), to właśnie środki masowego przekazu kształtują naszą wiedzę o świecie, a wraz z tą wiedzą – także nasze poglądy. Mamy to co prawda pewien wybór i możemy zdecydować się na odbiór przekazów zarówno silnie aksjomatycznych (tak z prawej jak i z lewej strony) jak i dyskusyjnych czy prezentujących wiedzę uniwersalną – nie ważne – czy religijną czy naukową.

W morzu informacji, wybieramy to co chcemy i co nam pasuje, jednak trudno znaleźć obecnie taką stację telewizyjną która ośmieliła by się uderzyć w demokrację. Różni się czasem to czym ta demokracja w zasadzie jest, ale co do jednego wszyscy są zgodni: „mimo wielu niedociągnięć i wypaczeń, system demokratyczny jest najlepszy z wszystkiego co dotychczas wypróbowano a próbowano już wszystkiego.

Taki przekaz jest istotny – bo pozwala zachować istnienie bieżącego systemu. A to pozwala zachować władzę, choć trzeba się nią dzielić, albo przynajmniej co jakiś czas zmieniać. Jak zrobić, żeby nie trzeba się było dzielić ze zbyt liczną grupą osób? Metod jest kilka.

Zrób wybory i sfałszuj wyniki
Metoda prosta i sprawdzona, jednak zbyt dobrze znana, by łatwo było ją zrealizować. W dobie powszechnego dostępu do informacji i łatwego ich przekazywania, sprawa może się łatwo wysypać. Do zrealizowania jedynie w państwie w którym funkcjonująca władza ma całkowity monopol na przepływ informacji. A to wymaga nie tylko odcięcia się od świata, ale także licznej rzeszy konfidentów pilnujących kto czego słuch i co mówi, oraz odpowiednich regulacji prawnych.

Może się wydawać, że we współczesnym świecie nie jest to możliwe, ale tak funkcjonują wszystkie współczesne dyktatury, które – w czasie mody na demokrację, również starają się na nią pozować.

Pokaż swoich przeciwników w złym świetle.
Ta metoda jest wyjątkowo popularna, i jeśli nie jest stosowana z całą stanowczością, to jedynie ze względu na pewnego rodzaju pat polegający na groźbie konfliktu totalnego. Tu zazwyczaj panuje „zimna wojna”. Każda strona ma swoje za uszami i teczki które może wyciągnąć w razie zagrożenia by pogrążyć przeciwnika. Nie jest istotne czy teczki są autentyczne i czy zarzuty są oparte na faktach, ale o to czy dadzą się na te materiały nabrać dziennikarze, a wraz z nimi – całe mediokratyczne społeczeństwo.

Przykładem ataku wyprzedzającego o takim charakterze było opublikowanie materiałów które na temat współpracy Lecha Wałęsy ze służbami bezpieczeństwa. Co ciekawe – temat podchwyciły wszystkie media – nawet te najbardziej religijne, i co prawda różnie przedstawiały sprawę i różne można było usłyszeć komentarze, to informacja o poważnych zarzutach dotarła do wszystkich.

I jest jak w dowcipie w którym gość był podejrzany o kradzież pieniędzy. Pieniądze się znalazły – ale niesmak pozostał.

Mów że wygrasz
To najprostszy sposób, i media najchętniej go kupują, bo wyniki sondaży zawsze są ukłonem w kierunku widzów. Oczywiście sondaży wykonanych na losowo wybranej próbce osób. Nie twierdzę, że są one sfabrykowane, ale uważam, że mogą być dostosowane do potrzeb. Na przykład poprzez wybór sposobu, lub miejsca badania. Bo można robić ankietę dzwoniąc tylko pod telefony stacjonarne, albo wypytując, oczywiście losowo, wychodzących z kościoła. Można też odpowiednio sformułować pytania. Na przykład pytając: „Czy Pani/Pana zdaniem należy zreformować sądy?” by potem podłożyć tą opinię pod aktualnie proponowaną reformę. Nam, łykającym jak pelikany - dzięki telewizji – wielki świat, nawet nie trzeba kłamać. Wystarczy zestawienie obok siebie dwóch pozornie związanych informacji, by nasz inteligentny mózg – zrobił resztę.

A przecież większość nie może się mylić. Mówi się co prawda, że milion much nie może się mylić, ale my to nie muchy, więc jeśli większość ludzi jakoś uważa, to może mają trochę racji. Oczywiście pod warunkiem, że nie jest to gorszy sort, wykształciuchy czy artyści, bo tych przecież, gdy desperują, nie należy traktować poważnie. No i co ważne, nie warto trzymać z przegraną drużyną. Nawet trochę wstyd, a jak przychodzi co do czego. Jak jesteś w mniejszości – przegrywasz. Twój głos się nie liczy. więc nie warto się odzywać.

To dlatego wyniki ankiet, głosowań i diagnoz społecznych dane jest nam tak często oglądać. I dlatego tak często mamy okazje wypełniać ankietę. I zazwyczaj jest to ankieta umieszczona obok konkretnych treści. Takich, które zachęcą do wypowiedzi skutecznie wyselekcjonowaną grupę losowo wybranych internautów.

 
Opinie
 
Facebook
 
  
4784 wyświetlenia

numer 10/2017
2017-10-08

Od redakcji
Dla młodszych
Fizyka
Język
Literatura
Polityka
Rozmaitości

nowyOlimp.net na Twitterze

nowy Olimp - internetowe czasopismo naukowe dla młodzieży.
Kolegium redakcyjne: gaja@nowyolimp.net; hefajstos@nowyolimp.net