Psychologia 
 
Czy to jest śmieszne?
Arty
Jeśli wierzyć Desmontowi Morrisowi, śmiech – to reakcja na pozorne niebezpieczeństwo, sygnalizująca, że rozpoznajemy w sytuacji zabawę – czyli trening związany z sytuacją bezpośredniego zagrożenia, i dlatego jest nieco podobny do sygnalizacji agresji: odsłonięte zęby, głośne zachowanie.

Śmiech jako reakcja na pozorowane zagrożenie – będący pozorowaną agresją – brzmi to bardzo kontrowersyjnie, ale nie mówimy tu o śmiechu jakim posługujemy się w komunikacji, będącym chyba najczęściej stosowanym elementem komunikacji niewerbalnej. Desmont Morris używając takiego stwierdzenia w swojej słynnej „Nagiej Małpie” miał na myśli śmiech wykształcony ewolucyjnie – ten który znajdziemy u dzieci które śmiechem reagują na twarz straszącej je – matki. Straszącej w zabawie, i rozpoznanej jako nie związana z żadnym zagrożeniem, a raczej z poczuciem bezpieczeństwa. Dopiero potem, gdy nawiązujemy znacznie bardziej złożone relacje społeczne, śmiech zaczyna być reakcją na logiczny dysonans. Na coś nieoczekiwanego, nie stanowiącego zagrożenia, ale niosącego ze sobą dreszczyk. I jest to najczęściej dreszczyk akceptacji.

Bo śmiech w kontekście społecznym nie tylko łączy – tych co się razem śmieją – ale także dzieli. Dzieli na tych którzy się śmieją i tych – z których się śmieją. I ten śmiech jest reakcją na dysonans – inne zachowanie, inne wartości czy chociażby – wyjście poza ramy. Spójrzmy na przykłady:

Prosty depozyt bezpośredni
Pod tą nazwą, w akademii humoru Monty Pythona kryje się przyjęcie na twarz ciastka z kremem. Absoluty hit burleski, ogrywany gdy tylko nadarzy się okazja, a czasami także zupełnie bez sensu – co tylko potęguje efekt, wprowadzając dodatkowy poziom zaskoczenia. Żart ten wpisuje się idealnie w pozorowane zagrożenie. Uderzenie w twarz – wykonane przedmiotem który nie tylko nie jest groźny, ale także kojarzy się pozytywnie w sposób jednoznaczny. Tu bawi nas nie tylko sama sytuacja, ale także próby oczyszczenia twarzy z kremu, choć prawdziwą zabawę zapewni dopiero wielka bitwa na ciasta z kremem, w którą wplątywani są coraz to nowi jej uczestnicy, a im wyższa jest ich pozycja, im wyżej są od bawiącego się z całej sytuacji widza – tym lepiej. To wychodzimy już poza pozorowanie indywidualnego zagrożenia – to mamy zagrożenie całego stada, czy też jak to się obecnie mówi – społeczności. Bo czym innym jest atak na najsilniejsze jednostki stada jak nie zagrożeniem ogromnym, bo co prawda bezpośrednio nas omija, ale nie tylko możemy być następni w kolejce, ale i co najważniejsze – nie będziemy mieli szans.

Ale zagrożenie może być typowo społeczne. Oto zagrożeni jesteśmy spadkiem pozycji, ze względu na słabo rozwinięte rozumienie. Tu mamy całą kategorię żartów wykorzystujących dwuznaczności i sytuacje w którym wybrano w oczywisty sposób niepoprawne znaczenie:

Przychodzi baba do lekarza
… Lekarz pyta: „Co pani jest”, a ona odpowiada” „Krawcowa”. Tu jądrem żartu jest nieporozumienie i jedyne co jest zagrożone – to komunikacja. Ale także i tu jest to zagrożenie pozorowane. Bo przecież słuchacz nie jest w żaden sposób zagrożony. Kontekst żartu podpowiada które znaczenie jest poprawne, a niepoprawność jest tak oczywista, zdaje się nawet „podana na tacy”, że wiemy kiedy i z czego się śmiać. Nam wykluczenie z powodu niezrozumienie – nie grozi.

Kawały tego typu doczekały się także nabudowanych na nich – metażartów. Do najsłynniejszych serii należą dowcipy o tym jak blondynka/policjant/Irlandczyk/motocyklista czy ktokolwiek kogo w skryty sposób podziwiamy, a kto ma się okazać przytępy – opowiada kawał oparty na nieporozumieniu. Nieraz są to kaskady zbudowane z kawału właściwego – zazwyczaj zupełnie nieśmiesznego, i jego interpretacji. Pozwolę sobie zacytować taki żart, jednocześnie by nikogo nie obrazić, pozwolę sobie przytoczyć jego szkielet:

X usłyszał zagadkę o charakterze żartu: W którym miesiącu Y rodzą dzieci? Odpowiedź prawidłowa: w dziewiątym (ty pozwolę sobie, uprzedzając fakty zaznaczyć fakt, że dziewiąty miesiąc roku – to wrzesień). X opowiada zagadkę anegdotę Z, z którego chce sobie zażartować. Z nie zna odpowiedzi, więc X odpowiada: „we wrześniu”

Czy to jest śmieszne? Raczej nie, ale jeśli podstawimy konkretny kontekst – potrafi rozbawić.

Czym się różni wróbelek?
Ma jedną nóżkę bardziej.

Proste nieporozumienie niesie proste treści i emocje. Do wyrażenia treści wyższych i egzystencjalnych. Tu istotą jest nie nieporozumienie, ale niemożność zrozumienia i płynący z tego niezrozumienia paradoks. Czy przekaż jest bez treści, czy też jest bez treści dla nas? Niewiedza – pojawia się tu jako zagrożenie bezpieczeństwa rozumienia. Bo nie może to być całkiem pozbawione treści, bo sprawia nawet wrażenie dialogu. A może to tylko narzucona przez nasze postrzeganie – matryca percepcji zbudowana na bazie zaledwie kilku zmysłów.

Prawda że zabawne?

Stereotypy
Bazą dla całych kategorii żartu są stereotypy, pokazywane w zaskakujących sytuacjach. I tu trafiają się takie w których zabawne okazuje się złamanie stereotypu, a nawet jego odwrócenie. Ale i nie brakuje takich które potwierdzają stereotyp. W pierwszym przypadku, zagrożona jest nasza wiedza, oparta na generalizacjach – „a co jeśli nie mamy racji?”

Drugą kategorię nieco trudniej skojarzyć z zagrożeniem. Tu zagrożeniem jest inność wybranej grupy oraz jej cecha wyróżniająca. Tu mamy raczej do czynienia z drugą kategorią żartu – nieporozumieniem. Stereotyp jest tu jedynie kontekstem.

Żarty z których się śmiejemy pełne są wymienionych, zabawnych sprzeczności. Dobry żart powinien także nieść przesłanie na poziomie aluzji do tego co spotykamy wokół siebie, ale i w sobie – na każdym kroku. Takie żarty tworzą swego rodzaju prawo, wskazujące – jakie zachowania będą zagrożone śmiesznością. A przecież chcemy się śmiać a nie żeby się z nas śmiano.

Bo śmieszności boimy się bardzo. Nie dlatego, żebyśmy komuś żałowali chwili radości – ale dlatego, że śmieszność oznacza wykluczenie. Oznacza izolację związaną z przekroczeniem norm. Choć częściej jest to groźba izolacji która nie jest realna. I wtedy możemy liczyć na śmiech także z tej drugiej strony.

To znaczy od strony tego z kogo się śmiejemy.

Bo tak możemy ukryć zakłopotanie, a przyłączając się do śmiejących – niejako uznajemy swoją winę i łączymy się z nimi w radości.

Jednak śmiech – to nie tylko komunikacja społeczna i stawianie tam ewolucji systemów wartości. Śmiech to objaw obcowania ze sprzecznościami. To oznaka uczenia się reakcji na sytuacje które są zaskakujące i nowe. To sposób na przemyślenie tych sytuacji i przygotowanie na to co może przynieść życie, a z czy mię jeszcze nie spotkaliśmy. To ćwiczenie obserwacji, i przewidywania co się może stać, uwzględniając nawet nieoczekiwane.

W tym kontekście żarty – to takie bardziej zaawansowane przysłowia, które nie muszą być rymowane, by ktoś chciał je powtarzać. Wystarczy, że śmieszą.

 
Opinie
 
Facebook
 
  
13903 wyświetlenia

numer 11-12/2017
2017-12-10

Od redakcji
Aktualności
Fizyka
Historia
Kącik poezji
Literatura
Matematyka
Polityka
Psychologia
Rozmaitości
Teorie spiskowe
Zrób to sam

nowyOlimp.net na Twitterze

nowy Olimp - internetowe czasopismo naukowe dla młodzieży.
Kolegium redakcyjne: gaja@nowyolimp.net; hefajstos@nowyolimp.net