Film 
 
Doctor Who
Arty
W okresie wakacyjnym może się niespodziewanie zdarzyć, e zadysponujemy znaczną ilością wolnego czasu. Film pozwoli nam na zajęcie się czymś na dwie godziny. Książka – do kilkunastu. A co jeśli czasu mamy jeszcze więcej? Wtedy możemy poświecić go na jakiś serial.

Doktor Who, to serial kręcony przez brytyjską telewizję BBC, z niewielkimi przerwami, od lat sześćdziesiątych. Tytułowy bohater jest ostatnim z bardzo starej i potężnej rasy Władców Czasu i porusza się poprzez czas i przestrzeń swoim wehikułem, którego maskowanie, bez względu na okoliczności, przypomina niewielką policyjną budkę telefoniczną. Absurdalne prawda?

Tym którzy wkraczają w świat doktora, fabuła może się wydać potwornie naciągana. Ale w końcu jest to fantastyka, więc nie powinno się jej narzucać ograniczeń fantazji. A fantazji mamy to co nie mara, bo każdy odcinek prowadza nowe problemy i nowe rozwiązania a także coraz bardziej przewrotne nawiązania do historii. I to także tej zmyślonej – jak w odcinku w którym okazuje się, że Robin Hood był postacią jak najbardziej historyczną (i dokładnie taką jak w książce), natomiast szeryf z Nottingham, był robotem który zdobywał złoto do naprawy matrycy napędowej swojego statku.

Mamy tu powracających co ileś odcinków wrogów specjalnych, stworzonych dla postaci doktora. Od typowych dla fantastyki naukowej – dysponujących niezwykła technologią daleków, przez utopię równości i nieśmiertelności cybermenów po kamienne anioły – istoty które poruszają się tylko gdy nikt na nie nie patrzy. Rozpiętość okoliczności w jakich przychodzi z nimi walczyć – także mogą imponować: Wiktoriańska Anglia, Budowa Empire State Building w Nowym Jorku czy gdzieś kiedyś w odległej galaktyce. I mimo, że w zasadzie jest to film typu „zabili go i uciekł”, to za każdym razem zaskakuje.

Losy doktora krzyżują się z postaciami znanymi z kart historii, w których przygody w ten czy inny sposób wdarli się kosmici. Są nimi wiedźmy otwierające źródło magii słowami Szekspira. Mamy Królową Wiktorię napadniętą przez wilkołaka czy Madame de Pompadure na której mózg czyhają zegarowe roboty wysłane przez automatyczny statek kosmiczny.

Innym razem – wchodzi do historii znanych z literatury – jak w odcinku w którym pojawia się mumia która objawia się w wycieczkowym statku kosmicznym stylizowanym na XIX-to wieczny pociąg. (Tu pozwolę sobie na drobny spoiler – mumia okazuje się żołnierzem poddanym specjalnym zabiegom biotechnologicznym dzięki którym nie może umrzeć).

Absurd goni absurd.

Ale tylko na początku, bo gdy wejdziemy głębiej w świat doktora – zobaczymy teatr działań decyzji i konsekwencji, dla których wszystko inne – jest tylko odpowiednim tłem. Wtedy nie będzie dla nas problemem to czy istnieje magia, ale to, że słowa są ważne, a słowa których ktoś słucha – są najważniejsze.

Doktorowi w jego przygodach zawsze towarzyszy piękna i mądra kobieta. Dlaczego kosmita ma akurat takie preferencje, i dlaczego tak samo postrzega urodę – może budzić pewne wątpliwości, ale jeśli przyjrzymy się jej lepiej… Pewna siebie, ale będąca emocjonalną przeciwwagą dla logiki stojącej wobec pełnej wiedzy o konsekwencjach. Czy czegoś trzeba więcej by uczyć jak być człowiekiem?

Serial można oglądać w zasadzie od dowolnego odcinka, ale nie polecałbym rozpoczynania przygody od odcinków najstarszych. Współczesny widz nie jest gotowy na prymitywizm techniki filmowej z lat 60-tych, a trzeba tu przypomnieć, że doktor who zaczynał jako kino niskobudżetowe (podobnie jak amerykański Star Trek). Warto rozpocząć od współcześnie kręconej serii, a po starsze sięgnąć jak nowe się skończą.

PS> Ciekawym zagraniem telewizji jest odbywająca się co jakiś czas przemiana doktora, po której gra go zupełnie inny aktor tworząc po swojemu kolejne wcielenie doktora. To pomaga zachować dystans wobec postaci i buduje ciekawe wrażenie „obcości”. To mistrzowskie zagranie artystyczne pozwala także zakończyć kontrakt a aktorem się za bardzo zadoktorzy, a także kręcić serial w zasadzie w nieskończoność bez zbędnych kosztów charakteryzacji.

 
Opinie
 
Facebook
 
  
2195 wyświetleń

numer 8/2017
2017-08-03

Od redakcji
Dydaktyka
Felieton
Film
Informatyka
Matematyka
Polityka
Rozmaitości
Sztuka życia

nowyOlimp.net na Twitterze

nowy Olimp - internetowe czasopismo naukowe dla młodzieży.
Kolegium redakcyjne: gaja@nowyolimp.net; hefajstos@nowyolimp.net